Prezentowałam niedawno ćwiczenia jogi śmiechu w dużej firmie dla jej pracowników. Taki prezent od firmy i dodatkowa dłuższa przerwa. Było ponad dziesięć grup i w niektórych z nich każdy miał powiedzieć, co by zrobił, gdyby mógł wszystko.
Słuchałam tego i robiło mi się coraz smutniej. Pierwsze pomysły, które przychodziły im do głowy to zazwyczaj "nie pracować tu" albo "nic nierobienie".
Ja też uczestniczyłam w zabawie, więc po krótkiej chwili zastanowienia powiedziałam, że gdybym mogła wszystko, to obeszłabym w koło kulę ziemską. Miałam na myśli długą podróż i raczej nie na piechotę. Potem pomyślałam, że przecież mogę to zrobić.
A jak ty odpowiesz na to pytanie?
blog o sprawach codziennych, dużych i małych, inspiracjach, wyzwaniach, obawach, radościach i zachwytach
piątek, 30 września 2016
środa, 28 września 2016
Budowanie nawyku w praktyce
Wierzę w nawyki wspierające i wprowadzam je w swoje życie. A przynajmniej podejmuje takie próby. Tak zaczęłam z blogiem - chciałam sprawdzić teorię, że w 90 dni przyswoję nawy nawyk codziennego pisania. Dałam sobie lekki zapas, czyli postanowiłam trwać w pisaniu 99 dni. Pisałam, nie zawsze mi się chciało, ale się zawzięłam i pisałam. Dalej piszę i to jest mój 112 post.
Rzecz w tym, że po 99. dniu czuję, że wypracowałam nawyk tylko częściowo. Zdarzają się dni, że napiszę kawałek posta i zostawiam dokończenie na dzień następny. Przyznaję, że pisanie bloga uważam za coś naturalnego dla mnie, ale również czuję, że mogłabym przestać bez żalu. Chciałam napisać, że także bez skrupułów, ale jeszcze je mam i jakoś mi głupio zaniedbać moją blisko czteromiesięczną pracę.
Dzisiaj znalazłam informację, że nie ma stałej ilości dni budowania nawyku i że może to być od 18 do 254 dni. Coś mi się wydaję, że zaliczam się do tych nawykoodpornych osób i potrzebuję więcej czasu na zbudowanie nowego nawyku.
Cóż, przyjmuję to z godnością, choć wcale mi się to nie podoba.
Jak to wygląda u Ciebie?
Rzecz w tym, że po 99. dniu czuję, że wypracowałam nawyk tylko częściowo. Zdarzają się dni, że napiszę kawałek posta i zostawiam dokończenie na dzień następny. Przyznaję, że pisanie bloga uważam za coś naturalnego dla mnie, ale również czuję, że mogłabym przestać bez żalu. Chciałam napisać, że także bez skrupułów, ale jeszcze je mam i jakoś mi głupio zaniedbać moją blisko czteromiesięczną pracę.
Dzisiaj znalazłam informację, że nie ma stałej ilości dni budowania nawyku i że może to być od 18 do 254 dni. Coś mi się wydaję, że zaliczam się do tych nawykoodpornych osób i potrzebuję więcej czasu na zbudowanie nowego nawyku.
Cóż, przyjmuję to z godnością, choć wcale mi się to nie podoba.
Jak to wygląda u Ciebie?
poniedziałek, 26 września 2016
Ptasi śpiewacy i zascenium
I znowu, ku wielkiej radości miłośników muzyki, nadeszły Szalone Dni Muzyki. Doskonały pomysł, francuski, bo tam narodził się ten cykliczny festiwal.
Trzy dni, ogromna ilość koncertów we wszystkich zakamarkach Teatru Wielkiego w Warszawie po bardzo atrakcyjnych cenach (8-15 zł) oraz bezpłatne koncerty w wielkim namiocie przed Teatrem Wielkim.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
Co roku jest inny temat. W tym roku tematem jest natura, więc dodatkowo parking został zamieniony w ogród.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
W tym roku zachwycił mnie projekt "Ptasi śpiewacy" i zascenium.
"Ptasi śpiewacy" to dwaj panowie z Francji, którzy od dziecka z łatwością naśladowali różne ptasie dźwięki i robią to po mistrzowsku. Gdybym ich nie widziała, to pomyślałabym, że ktoś nagrał trele ptaszków. Na dodatek robili to przy dźwiękach znanych utworów muzycznych na skrzypce i fortepian. Ich śpiewy i czasami dramatyczne dźwięki zbudowały całą historię. Doskonałe! Warto o nich poczytać.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
Zascenium zachwyciło mnie z kilku powodów. Przypuszczam, że mało kto poza wystęującymi na scenie Teatru Wielkiego i obsługą tam bywa. A przestrzeń za sceną Teatru Wielkiego jest olbrzymia, jak druga scena i ma mnóstwo wspaniałych zakamarków. Miejsce idealne dla "ducha w operze" :)
Wszystko pomalowane na czarno, wszystko gigantyczne i do tego powstała tam sala koncertowa z rewelacyjną akustyką. Magiczne miejsce i magiczne doznania. W tym roku sale koncertowe miały swoje festiwalowe nazwy i sala w zascenium to sala "księżycowa". Nazwa pasowała idealnie.
(zdjęcie zrobiłam przed koncertem)
Wpisz w kalendarze: wrzesień 2017, Szalone Dni Muzyki.
Trzy dni, ogromna ilość koncertów we wszystkich zakamarkach Teatru Wielkiego w Warszawie po bardzo atrakcyjnych cenach (8-15 zł) oraz bezpłatne koncerty w wielkim namiocie przed Teatrem Wielkim.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
Co roku jest inny temat. W tym roku tematem jest natura, więc dodatkowo parking został zamieniony w ogród.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
W tym roku zachwycił mnie projekt "Ptasi śpiewacy" i zascenium.
"Ptasi śpiewacy" to dwaj panowie z Francji, którzy od dziecka z łatwością naśladowali różne ptasie dźwięki i robią to po mistrzowsku. Gdybym ich nie widziała, to pomyślałabym, że ktoś nagrał trele ptaszków. Na dodatek robili to przy dźwiękach znanych utworów muzycznych na skrzypce i fortepian. Ich śpiewy i czasami dramatyczne dźwięki zbudowały całą historię. Doskonałe! Warto o nich poczytać.
(zdjęcie z galerii festiwalu)
Zascenium zachwyciło mnie z kilku powodów. Przypuszczam, że mało kto poza wystęującymi na scenie Teatru Wielkiego i obsługą tam bywa. A przestrzeń za sceną Teatru Wielkiego jest olbrzymia, jak druga scena i ma mnóstwo wspaniałych zakamarków. Miejsce idealne dla "ducha w operze" :)
Wszystko pomalowane na czarno, wszystko gigantyczne i do tego powstała tam sala koncertowa z rewelacyjną akustyką. Magiczne miejsce i magiczne doznania. W tym roku sale koncertowe miały swoje festiwalowe nazwy i sala w zascenium to sala "księżycowa". Nazwa pasowała idealnie.
(zdjęcie zrobiłam przed koncertem)
Wpisz w kalendarze: wrzesień 2017, Szalone Dni Muzyki.
sobota, 24 września 2016
piątkowa niemoc, piątkowa moc
Do około 17.00 utrzymuje się piątkowa niemoc - jeszcze w pracy, wypada skończyć różne rzeczy z tygodnia, ale weekend już się kłania, więc czasami idzie jak po grudzie.
A po 17.00 wstępuje nowa moc - moc weekendu, wolności, leniuchowania, balowania, co tam kto chce.
I utrzymuje się gdzieś do połowy niedzieli. Korzystamy z niej, ile się da. Bywa, że weekendowe aktywności tak nas męczą, że w połowie niedzieli zaczynamy myśleć, "ojej, jutro poniedziałek, a we mnie mało sił". Nic to, poniedziałek może długo się rozpędza, ale mocy starcza na cały tydzień.
A potem znowu piątkowa niemoc. I moc :)
A po 17.00 wstępuje nowa moc - moc weekendu, wolności, leniuchowania, balowania, co tam kto chce.
I utrzymuje się gdzieś do połowy niedzieli. Korzystamy z niej, ile się da. Bywa, że weekendowe aktywności tak nas męczą, że w połowie niedzieli zaczynamy myśleć, "ojej, jutro poniedziałek, a we mnie mało sił". Nic to, poniedziałek może długo się rozpędza, ale mocy starcza na cały tydzień.
A potem znowu piątkowa niemoc. I moc :)
czwartek, 22 września 2016
Sekret zgranego zespołu
Naukowcy mnie zaskakują, a nawet zachwycają, kiedy po dociekliwych i długich badaniach dochodzą do efektów, które są oczywiste na tak zwany zdrowy rozum.
Dwa przykłady.
Przykład numer 1:
Medytacja wpływa dobroczynnie na nasze ciało i umysł. Z całą pewnością wie o tym każdy, kto praktykuje medytację. Robi to ogromna większość wschodniego świata, włącznie ze standardowymi zajęciami w policji czy wojsku (np. chińskim). Że nie wspomnę o mnichach wschodnich, a w wielu wschodnich krajach każdy ma spędzić jakiś czas w zakonie, a potem wraca do normalnego życia. Jest też bogata literatura mało znanego nam wschodniego świata, która mówi o dobroczynnym wpływie medytacji. Świat zachodni musi to jednak zrobić po swojemu i sprawdzić, czy aby ten dziwny wschód ma rację. No i wyszło, że ma.
Przykład numer 2:
Sekret zgranego zespołu. Zgadujcie. Wiecie już? Usiądźcie, bo odpowiedź zwala z nóg. Uwaga... Przypominam, że przeprowadzono poważne amerykańskie badania naukowe. Sekretem zgranego zespołu jest ..... bycie miłym.
Kurtyna
Dwa przykłady.
Przykład numer 1:
Medytacja wpływa dobroczynnie na nasze ciało i umysł. Z całą pewnością wie o tym każdy, kto praktykuje medytację. Robi to ogromna większość wschodniego świata, włącznie ze standardowymi zajęciami w policji czy wojsku (np. chińskim). Że nie wspomnę o mnichach wschodnich, a w wielu wschodnich krajach każdy ma spędzić jakiś czas w zakonie, a potem wraca do normalnego życia. Jest też bogata literatura mało znanego nam wschodniego świata, która mówi o dobroczynnym wpływie medytacji. Świat zachodni musi to jednak zrobić po swojemu i sprawdzić, czy aby ten dziwny wschód ma rację. No i wyszło, że ma.
Przykład numer 2:
Sekret zgranego zespołu. Zgadujcie. Wiecie już? Usiądźcie, bo odpowiedź zwala z nóg. Uwaga... Przypominam, że przeprowadzono poważne amerykańskie badania naukowe. Sekretem zgranego zespołu jest ..... bycie miłym.
Kurtyna
środa, 21 września 2016
granice
Jest taki film, w którym Robert Redford chce kupić jedną noc z Demi Moore za milion dolarów, wiedząc, że ona ma męża i go kocha. Kto widział film, wie, co było dalej. Pewnie mało kto otrzymuje takie propozycje, jednak twierdzę, że dość często musimy w życiu wybierać między nagrodą/dobrą kasą/zwycięstwem a własnymi normami etycznymi. Czasami zastanawiam się, jak w konkretnej sytuacji bym się zachowała. Czasami wiem, bo podjęłam kilka decyzji, które z boku wydawały się bezsensowne, a dla mnie były jedyne możliwe.
Pokus jest wokół nas wiele i trudno się im oprzeć, a przy sprzyjających warunkach wcale się nie opieramy. Bywa też, że szara rzeczywistość bierze górę nad normami. Bywa również, że zmieniają się nasze normy i wartości. Wierzę, że warto działać zgodnie z samym sobą i przy tym nie krzywdzić innych. Tylko jak się w tym wszystkim nie zgubić? Skąd wiedzieć, kiedy się zatrzymać, powiedzieć nie? Czy zawsze coś nam w środku podpowie, że to jest nasza granica?
Pokus jest wokół nas wiele i trudno się im oprzeć, a przy sprzyjających warunkach wcale się nie opieramy. Bywa też, że szara rzeczywistość bierze górę nad normami. Bywa również, że zmieniają się nasze normy i wartości. Wierzę, że warto działać zgodnie z samym sobą i przy tym nie krzywdzić innych. Tylko jak się w tym wszystkim nie zgubić? Skąd wiedzieć, kiedy się zatrzymać, powiedzieć nie? Czy zawsze coś nam w środku podpowie, że to jest nasza granica?
wtorek, 20 września 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)









